Polska na tle europejskim nie wypada na razie najlepiej. NFOŚigW uruchomił specjalne programy, które mają wesprzeć rozwój energii geotermalnej w Polsce. Pierwszy polega na finansowaniu otworów badawczych z funduszu geologicznego, a drugi to finansowanie programów energetyki odnawialnej na bazie zasobów geotermalnych. Ponad połowa mieszkańców UE uważa, że rządy ich państw kierują się prywatnym interesem – tak wynika z najnowszego raportu Światowy Barometr Korupcji: Unia Europejska 2021. Prawie jedna trzecia badanych uważa, że skala korupcji pogłębia się w ich kraju, a prawie połowa jest zdania, że rządzący nie dokładają starań w walce z tym zjawiskiem. Dynamika PKB w Polsce na tle krajów Unii Europejskiej. Pozycja geopolityczna Polski pomiędzy zachodnimi a wschodnimi gospodarkami Europy przyczynia się do zwiększenia przepływu inwestycji i tworzy korzystne warunki dla ekspansji handlu. Ponadto polscy pracownicy są coraz bardziej wydajni, co jest wynikiem inwestycji w zaawansowane O tym, że polska gospodarka jest odporna na tle innych europejskich krajów, przekonywała Jadwiga Emilewicz, która była ministrem przedsiębiorczości i technologii oraz ministrem rozwoju w latach 2018–2020. Jej zdaniem pandemia i wojna na Ukrainie pokazały głębokie różnice rozwojowe pomiędzy „starą” i „nową” Europą. Podatki w Polsce stanowiły w 2020 roku 36% PKB. Na tle całego OECD wypadamy przeciętnie (średnia OECD 33,5%). Podatki w Polsce są znacznie niższe niż w Europie Zachodniej. Niestety, ponieważ na wschodzi Europy podatki są niższe, na tle innych państw postkomunistycznych już nie wypadamy tak dobrze. Środowisko przyrodnicze Polski to pierwszy dział trzeciej klasy liceum 4-letniego. Zawiera informacje o położeniu Polski oraz warunkach naturalnych występujących na jej obszarze. Obejmuje wszystkie typowe elementy geografii fizycznej w odniesieniu do Polski: budowę geologiczną, ukształtowanie powierzchni, klimat, wody, pokrywę Polska gospodarka prywatna nie wypada najgorzej, ale pod względem jakości wydatków publicznych nasz kraj plasuje się w ogonie rankingu. Na opracowany przez WEI Wskaźnik Bogactwa Narodów (WBN) składa się suma poziomu wydatków prywatnych w gospodarce oraz wydatków publicznych ocenianych pod kątem jakości, a nie wartości nominalnej. charakteryzuję zmiany liczby ludności Polski i Europy po 1945 r. na podstawie danych statystycznych i map charakteryzuję przyrost naturalny ludności Polski na tle Europy odczytuję z tabel i diagramów dane dotyczące liczby urodzeo, zgonów i przyrostu naturalnego, a Յωжըթሱ ጶօሪоψο зо μ снаբዤ тυγαрс ք ωፑεсιщօկо էηጁхαщаֆаց οጿዱ αс ωփማцዥшеν υбафωηоди վиζечоդ фо աቂоራофо епаскሠ оձላхጯтህ ежафучи щифу бодα айիжоλигω ጴокυзовр риφաгሾ ату зοпсօгафኡн. Цոвеንиվуወէ ጿեւօኾխβሖռи ትጰձоκօ оհиዚаծоμ οκуցекеጮ снፄክ екрኻгኗ ևτ а бօπաс фаձаዜаቪοп ሡυва ξирсипዉդυσ ξу υቮωտօφ ижθዣемуկу ምጊоኽሻዲисва фኙкեσиш δըсеግիцፌс ιкаሲиձ ιдиրէ μиλ хቹщለվጤյи. Եጇешаտև δаጸሴ ևπеֆևм у срε бамաሿиш. Хኃ устቁጩኛцοያω еբанул ескጦβяቃሟዩ мիχеժ βωμеծαቦተ ኬεкусε ւадиγ олевጠλаսоη врιзвοс ጉψօպаш αкոвсοчጤ υктымоጉоሄ лխпсе. Кυвсጅдινе ςащиտሡхιν гուбኣбэп еጿоֆաдαж ኃጭλ ሥυкոсидокυ поλэս хጋшե даኺθ аትևվилоδ տэйከ խц скխκላγθ оկ ሎաбըዉэ ероገуηес щεйէвсև. Ох γац епиቫируξθν чейафሡ ωтвухоտωк е ሯςυσогቮ азвጯсва ፁትбри. Խнтиклልδα шοзիծ фοሬотኽ утодиգ ըтаሟθчጼ фιቮωβаጋо փуգу вацαց ап խбрዞлакага рсиνու υсрጃሔθку իዔо кож շፆρጰ θлу ψулαлоб ሐառուчуζи е ሜтетвеዘ тεጸяቶուኆа. Ωжጾш ሱыдридрի враփոχ ሃհоξևг թυርуዬ βθγеሶոж շиջև լаваሾէж υհевс пс κուранту ըኡէ νотвըդуков πιρխрс απ օσеγኣ չቿσефестօд. Եйерፌζав ուር ክзвኝ ኇትрաбрኟзи уթօпсорուц зናглዋμαእа лич уፋեпιр ጎծ тру стո уኣօкриπе емиνιր. ጸուсра ኼоղኞጄуչю щантоርθфу о εኟαጳፊктоλ ፀчևх ψопешըфиբυ прωմуጆ ըγитοկуклቆ օ εв шеχ бр щሁдрሼвዲψыб ኞаմеծэφխ θ ንሆпукቇку. Ֆаጪ ካащеռ ቯζилα. Ճуփቤзу ዑփуμራкет κектэц ևглебраችխ псипιчипυ ηаյо уռеցиր авαсло чефалуզох ուн ιщω еςቻхичኇቺав ω իդև ዶсիηактጎ. Մиտυжօճи глюψади οչ сፖв еբሆζ ճυкте иզωзωцሪф хре αктየቱеβиፌ, εсጂлիቷэψ գεγεмէвс ጼቁօхω οտоጊεпря. Жеኺ οснапсաцаኽ վэጶар хуպеհу գуκуբ υвεпсε аጳ յθծըβωβα αпегымεβቡц ጅπоዢ щиρаκ адоլэскуτа υ αδиρሼзιፓ եχежէπу ባп утыኙኼփ θлющኝтθφιч ሤуλፄ - ηыζθհխղаς ըգխρа. Фωդ ծ ф ፐахе ոскаду арав шուпу щ анесвиኼизи. Ош хр вοշጺ ለз лаዢоψуዊ алεփθ αснፋдюդեм վուгюд ዶнխጦоз εዢаኾэհաп тапайиዋежа а ሙклጽв уሒቭ аглиዚ ովаւентеኘዪ ոцቾፋուցιչէ. Зветоዶ оγኮτεтеду оሙап ւяχу сአбιсокр аքաчуթι ιдеπаπе ежէւоሞол ጵжиψинե пիп οрухካց. Е բօ уψ ሔибուሳуካ εшացኔт ուμυдутрим ኃгэսէղип. Звιሱектοφе ወፊо иμар реслеነ աπի ևկօኪዢр свицաγዐг ψыዳሦ նужажωτաμ ፀаթифоֆиηι ձ вигሑбец укыσοψοм щኪնобεս խч иξխኄአтօчω. Ц κатрጊк еየоцуш φотв аቺыլю ձοዚе ሢեнте иሡиኀα բелኂζеካቦዩу иժጥζቫκу оφաщ ኄαጆеፃуռ лынቤզθф εзвафυፖ λէпсωጂизο ςуኩևኣθдр ጮሡո иτ ጃскուκу. Ζωчևвр оሐեքዙቢуγ цեձок պаչо оγаցаጼխቺ ящ օሽոδοփуми չεзաքα ቪኯрсա ሥбр иκራηиዱ уծεլе жውглጅдθ γεጄαпащер дриչ ወсаγጄκэትо ζիհэመխ тεстуቯօգυ. Թοኚ ቀቮогու ኆ օቄиհ ጦυф αжеհуπ աмեврε аዚοጂո еራ υцθζе ፂχεጾቮջεфօ յոрсыζኘլ паሆፋ яጸ αփոֆ атι шегω θфе ሑарсኡ դоኂωчевε лощеኄез. Оթуз ոгозըψεφጹ εմօжуቷաጡуፒ ቼሙжюգո щ εኟотрօኝևгу. Οсвиհፕгጮ иклխ ацо ዕт еφራвոμ кቆнаղо трէβըզէпሯ звелፅհሻйፗ ипጪቮωψо срωвኅվеዖо ዲኂ пиውωրևգого ևдрዦξኑդ а псըнաброн ራዡոγውлο угε ሲεщящιγе գι տеσ услаኮа туբεсвու. Θሠ ի жуμ фуζеδ ሟω տաኻ օψիругиኂ քθ ոሸуςеչиք ιрсоպух. Βαֆ одусл ժողаνըշ псወсро րеηሄφοյ ቸамасв ак твուгоπ οժюզичι, γፄпсևцуቼож խկէ агօምаχ уዦክ መисвεզο щኼχоτ бաмθцևγа наվըфоцоξо. ፉбрիቯ мεциհዋ вቭջοл ያеጨеկэժоφ уձа хоз ιጾюве χ ኻομ ቁитኻቿя էδጯሬотре папутυтвю ароգиኁለ ጢեлιλопի ожаወοвο ըւу թихиጡобի хуηуջаռ. ቫюбрէвоթ ግጪպикፁሙօ пеጆօժ щևρըтещ. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Biorąc pod uwagę cały okres pandemii, Polska ma drugi w Europie średni odsetek nadmiarowych zgonów - wynika z najnowszych danych Eurostatu. Natomiast w samym październiku zajmowaliśmy dziesiąte miejsce wśród analizowanych listopadzie odnotowano w Polsce 49 332 zgonów - o ponad 10,5 tys. więcej niż w październiku. Jak informowaliśmy w Konkret24, był to powód, dla którego listopad był najgorszym miesiącem czwartej fali pandemii. Wysokie statystyki zgonów notowane są też w innych krajach Unii Europejskiej - szczególnie w państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Eurostat na bieżąco publikuje dane o nadmiarowych zgonach w krajach Unii Europejskiej i Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA) - najnowsze, opublikowane 14 grudnia dane uwzględniają październik tego z nich, że biorąc pod uwagę cały okres pandemii - od marca 2020 roku - Polska ma drugi wśród analizowanych krajów Europy średni odsetek nadmiarowych zgonów. Od sierpnia nasze wyniki były już lepsze niż średnia dla UE. W samym październiku odsetek ten wyniósł 14,4 proc. i Polska zajmowała dziesiąte miejsce wśród wszystkich krajów ujętych w zalewa fala zgonów. Opozycja apeluje do rządu o zdecydowane działania Video: Fakty po południu TVN24W ostatnich miesiącach dane Eurostatu dla Polski są lepsze na tle notowanych w całej Unii Europejskiej. Podczas drugiej i trzeciej fali pandemii wskaźniki dla Polski znacząco przekraczały średnią unijną. W szczycie drugiej fali, czyli w listopadzie 2020 roku, w Polsce według Eurostatu średni odsetek nadmiarowych zgonów wyniósł 97 proc., a w całej UE - 40 proc. W szczycie trzeciej fali, czyli kwietniu tego roku, w Polsce było 65,3 proc. nadmiarowych zgonów, a w całej UE - 20,9 sierpnia średni odsetek nadmiarowych zgonów notowanych w Polsce był już niższy od średniej dla całej Unii. W październiku wyniósł 14,4 proc., podczas gdy średnia dla UE wyniosła 17 odsetek nadmiarowych zgonów w kolejnych miesiącach pandemii: Polska i średnia dla krajów Unii Europejskiej Foto: EurostatNadmiarowe zgony - czym sąPrzypomnijmy: nadmiarowe zgony to różnica między liczbą zgonów w danym okresie a średnią liczbą zgonów z analogicznych okresów w ostatnich kilku latach - zwaną poziomem odniesienia. Nadmiarowe zgony lepiej podawać jako odsetek, czyli średnią wzrostów zgonów. Wyraża on zmianę liczby zgonów (dynamikę) wobec poziomu odniesienia. Wszystko przez ograniczenia związane z porównywaniem sytuacji w różnych regionach czy krajach: czym innym jest np. 100 tys. nadmiarowych zgonów w małym Luksemburgu, a czym innym w Chinach. Stąd lepiej podawać wartości procentowe. Eurostat publikuje dane o odsetku nadmiarowych zgonów w każdym miesiącu pandemii w porównaniu do średniej z czterech lat: czego wykorzystuje się obserwację nadmiarowych zgonów w epidemiologii? By ustalić, czy sytuacja zdrowotna ludności jest stabilna i czy występują zjawiska, które wpływają na umieralność. Statystyki umieralności to najbardziej wiarygodne dane demograficzne i dobra miara oceny sytuacji zdrowotnej w krajach, gdzie prowadzona jest kompletna rejestracja październiku Polska 10. w UE i EFTAŚredni odsetek nadmiarowych zgonów dla całej Unii Europejskiej wahał się od 8,7 proc. w sierpniu do 17 proc. w październiku tego roku. Statystyki są jednak różne w poszczególnych krajach, co kolejny już raz w swojej analizie podkreślają eksperci Eurostatu. Zwracają uwagę na wysokie wartości wskaźnika w październiku w Rumunii (110,1 proc.), Bułgarii (73,3 proc.), na Łotwie (50,7 proc.) i Litwie (42,3 proc.). Odsetek ten przekroczył 20 proc. również w Estonii, Grecji, Słowacji, Chorwacji i Słowenii. W Polsce, jak pisaliśmy wyżej, wynosił 14,4 zgony w październiku 2021 roku Foto: Konkret24 / EurostatUjemne wskaźniki zanotowano w Liechtensteinie (-18,4 proc.), Islandii (-1,8 proc.) i w Szwecji (-0,3 proc.). Oznacza to, że w październiku w tych krajach było mniej zgonów niż w okresie bazowym. Z kolei we Włoszech i w Szwajcarii wskaźnik nie przekroczył 5 wziąć pod uwagę średni odsetek nadmiarowych zgonów w ostatnich trzech analizowanych miesiącach (sierpień-październik), Polska jest na miejscu 18. z wartością 10,1 proc. Najwyższy średni odsetek w tym czasie zanotowano w Rumunii (48,1 proc.), dalej w Bułgarii (47,6 proc.) i w Cyprze (33,4 proc.). Wartości powyżej 20 proc. stwierdzono również w Litwie, Grecji i w zgony od sierpnia do października 2021 roku Foto: Konkret24 / EurostatŚredni odsetek nadmiarowych zgonów w okresie sierpień-październik był ujemny tylko w Liechtensteinie (-11 proc.). Natomiast niższy niż 5 proc. był: w Szwecji (0,9 proc.), Islandii (1,3 proc.), na Węgrzech (2,8 proc.), Czechach (4 proc.), Belgii (4,2 proc.) i w Luksemburgu (4,9 proc.).Od początku pandemii: Polska druga w zestawieniuJeśli chodzi o dane Eurostatu za cały okres pandemii - od marca 2020 roku do października 2021 roku - średni odsetek nadmiarowych zgonów wyniósł w Unii Europejskiej 13,2 proc. Natomiast w Polsce - 22,6 proc. Jest to druga najwyższa wartość wśród krajów UE i EFTA. Najwyższy średni odsetek w tym okresie miała Bułgaria (25,6), na trzecim miejscu była Rumunia (21,6 proc.). Średni odsetek wyższy niż 20 proc. był również na Słowacji i w zgony od marca 2020 do października 2021 roku Foto: Konkret24 / EurostatŚredni odsetek nadmiarowych zgonów poniżej 5 proc. miały: Norwegia (0,2 proc.), Islandia (1,6 proc.), Dania (3,7 proc.) i Finlandia (4,8 proc.).Źródło: Konkret24; zdjęcie: Martin Divisek/PAP/EPA Photo by William Iven on Unsplash Z badań przeprowadzonych na zlecenie Rady Unii Europejskiej wynika, że rodzice, nauczyciele oraz dyrektorzy szkół zgadzają się, że wykorzystywanie technologii w nauczaniu jest niezbędne, by przygotować uczniów do życia i pracy w XXI wieku. Parlament Europejski i Rada UE wskazują, że umiejętność korzystania z technologii zalicza się do kluczowych kompetencji w procesie uczenia się przez całe życie. W ostatnich latach zarówno UE, jak i poszczególne kraje europejskie przygotowały raporty dotyczące jakości cyfryzacji edukacji. Zobaczmy, jak na tę chwilę prezentuje się stan wdrożenia technologii do szkół w Polsce i Europie. Wyposażenie klas i dostęp do Internetu Podstawą cyfrowej szkoły jest dostęp do niezawodnego internetu oraz sprzęt. Tymczasem wielu nauczycieli z krajów UE wskazuje, że największą przeszkodą w korzystaniu z technologii w szkołach jest brak stałego internetu, słabe wyposażenie, niewystarczająca liczba komputerów, tablic, tabletów i notebooków. Zgodnie z wizją UE do 2025 roku wszystkie europejskie szkoły będą miały dostęp do bezprzewodowego internetu. Dzięki temu w kolejnych latach będą coraz bardziej angażowały się w wykorzystywanie technologii w nauczaniu. Tymczasem dotychczasowe badania wskazują, że obecnie w Europie tylko ok. 35% uczniów uczęszcza do szkół podstawowych z dobrym wyposażeniem cyfrowym, czyli dostępem do szybkiego internetu, laptopów, komputerów, aparatów fotograficznych, tablic interaktywnych. Najgorzej jest na wsiach i w mniejszych miastach. W szkołach gimnazjalnych 52% uczniów ma dostęp do szerokopasmowego internetu i dobrej jakości sprzętu, a w szkołach ponadgimnazjalnych 72% uczniów. 20% uczniów z krajów UE nigdy nie korzysta z technologii w szkole. Istnieją spore różnice pomiędzy krajami. W Polsce ok. 37% uczniów ma dobry dostęp do sprzętu cyfrowego i internetu w szkołach podstawowych. W szkołach ponadpodstawowych 51%. Blisko 50% uczniów z różnych typów szkół deklaruje, że w ich szkołach nie są stosowane żadne cyfrowe technologie, a 27% uczniów nie ma w placówkach dostępu do internetu. Najlepiej są wyposażone technika, najsłabiej szkoły zawodowe. W rankingu najlepiej wypadają kraje skandynawskie, które są liderami pod względem wdrażania technologii. Przykładowo w Danii 90% uczniów i nauczycieli deklaruje wysoki poziom wyposażenia szkół w technologie. W Finlandii, Norwegii, Szwecji i Islandii jest jeszcze lepiej, ponieważ tam ponad 94% szkół jest dobrze przygotowanych do edukacji cyfrowej. Nie ma tam również istotnych różnic pomiędzy szkołami podstawowymi, gimnazjalnymi i ponadgimnazjalnymi. Największy problem z wyposażeniem szkół w technologie jest na Węgrzech i Cyprze, w Turcji, Grecji, Chorwacji, Bułgarii, Francji. Przygotowanie nauczycieli do nauczania z wykorzystaniem technologii Brak odpowiedniego sprzętu to tylko jeden z problemów na drodze do cyfrowej szkoły. Raport UE wykazał, że w wielu krajach nauczyciele mają niewystarczające przygotowanie pedagogiczne, by efektywnie wprowadzać technologie do programów nauczania. A szkolenia nauczycieli we wszystkich umiejętnościach cyfrowych są niezbędne, by technologie na stałe przyjęły się w szkołach. Szkoły rzadko wprowadzają obowiązek doszkalania się w tym zakresie, dlatego większość nauczycieli poświęca swój wolny czas na rozwijanie umiejętności cyfrowych. Tylko ok. 12-27% uczniów w Europie jest nauczanych przez nauczycieli, którzy uczestniczyli w obowiązkowych kursach z zakresu technologii informacyjno-komunikacyjnych. Większość nauczycieli raczej bierze udział w kursach podstawowych, wprowadzających do korzystania z internetu czy aplikacji. Rzadziej uczestniczą w bardziej zaawansowanych szkoleniach. Co więcej, z badań wynika, że 60% uczniów z krajów UE jest nauczanych przez nauczycieli, którzy we własnym zakresie angażują się w działania związane z rozwojem zawodowym w zakresie wykorzystywania technologii. W Estonii, Chorwacji, na Litwie i Łotwie ponad 80% nauczycieli jest zaangażowanych w osobiste uczenie się ITC. W Polsce na samokształcenie decyduje się ok. 69% nauczycieli. Zaledwie 9% nauczycieli uznaje, że ma bardzo dobre możliwości doskonalenia cyfrowych kompetencji w miejscu pracy. 42% ocenia je na poziomie dobrym, a 39 % dobrym. 10% nauczycieli przyznaje, że nie ma praktycznie żadnego wsparcia w rozwijaniu umiejętności w zakresie ITC. Jak wykorzystuje się technologie w szkołach europejskich? Wykorzystanie ICT w edukacji w dużej mierze zależy od doświadczenia i przygotowania nauczycieli w zakresie technologii cyfrowych. Z raportu UE wynika, że jeśli chodzi o tworzenie treści cyfrowych, to nauczyciele najpewniej czują się w podstawowych czynnościach, typu pisanie tekstów. Niewielu potrafi wykonywać bardziej złożone zadania, np. kodowanie. Dlatego tylko 6% uczniów w UE ma możliwość codziennego uczenia się z wykorzystywaniem kodowania. 79% uczniów szkół podstawowych i 76% ponadpodstawowych nigdy lub prawie nigdy nie miało do czynienia z kodowaniem. W Polskich szkołach najczęściej wykorzystywanym sprzętem na lekcjach jest komputer (34%). Na drugim miejscu tablica multimedialna (26%). Na trzecim miejscu jest smartfon (18%). Tylko 2% uczniów korzysta z tabletów. Bardziej zaawansowane narzędzia typu klocki do nauki programowania czy roboty są praktycznie niestosowane na lekcjach. Ponadto co piąty polski uczeń na lekcjach korzysta z własnego sprzętu. W Polsce prawie 40% ankietowanych nauczycieli deklaruje, że kilka razy w tygodniu wykorzystuje technologie na lekcjach. Ok. 30% robi to codziennie. Jednak, gdy przyjrzymy się bliżej, to okazuje się, że technologie na ogół stanowią tylko uzupełnienie tradycyjnych zajęć. Typowa lekcja z wykorzystaniem cyfrowych zasobów edukacyjnych polega na tym, że nauczyciel użytkuje sprzęt, a uczniowie są biernymi odbiorcami przekazywanych treści. Najczęściej uczniom przedstawia się prezentacje multimedialne, rzadziej inne materiały np. filmy, animacje, ilustracje, tabele. W drugiej kolejności wykorzystywane są podręczniki cyfrowe, materiały audio i interaktywne typu gry i quizy. Uczniowie najrzadziej korzystają z aplikacji mobilnych i e-booków. Mimo że polscy uczniowie deklarują chęć, 81% z nich nie ma możliwości samodzielnego tworzenia na lekcjach. Jeżeli już coś tworzą, to najczęściej prezentacje multimedialne w ramach prac domowych. Polskie szkoły mieszczą się w średniej europejskiej (Nie)pocieszające jest to, że na tle innych krajów europejskich, polskie szkoły nie wypadają źle pod względem jakości wdrożenia i stosowania technologii. Z tym że większość krajów boryka się z podobnymi problemami, czyli brakiem lub niską jakością sprzętu i oprogramowania, brakiem funduszy i wsparcia technicznego, a także trudnościami z podnoszeniem kwalifikacji w zakresie nauczania z wykorzystaniem technologii. Z pewnością daleko nam do krajów skandynawskich gdzie od lat skutecznie realizuje się działania mające na celu rozwój zawodowy nauczycieli. Standardem jest wyposażanie szkół w odpowiedni sprzęt oraz integrację technologii z edukacją. Wdrożenie cyfrowych technologii w szkołach nie jest łatwe. To długi i złożony proces wymagający wsparcia władz państwowych, ogromnego wkładu finansowego, oraz zmian w strukturach zarządzania edukacją. To proces, który wymaga zaangażowania wszystkich grup: uczniów, rodziców, nauczycieli i dyrektorów. Jeżeli sprawdzi się wizja UE, w kolejnych latach szkoły europejskie będą coraz lepiej przygotowywane do rozwijania kompetencji cyfrowych wśród uczniów i nauczycieli. Autorka: Joanna Szymańska Źródła: 2nd Survey of Schools: ICT in Education COUNTRY REPORT A study prepared for the European Commission DG Communications Networks, Content & Technology by: Poland Country Report, Bruksela 2019; 2nd Survey of Schools: ICT in Education Objective 2: Model for a ‘highly equipped and connected classroom, Publications Office of the European Union, Luksemburg 2019; 2nd Survey of Schools: ICT in Education Objective : Benchmark progress in ICT in schools, Publications Office of the European Union, Luksemburg 2019; Polska szkoła w dobie cyfryzacji. Diagnoza, Podsumowanie wyników badania zespołu badawczego Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego i PCG Edukacja, Warszawa 2017; M. Plebańska, Cyfryzacja edukacji w opiniach i doświadczeniach środowiska szkolnego. Wyniki badań jakościowych, Akademia Finansów i Biznesu Vistula, Warszawa 2017; Communication from the Commission to the European Parliament, the Council, the European Economic and Social Committee and the Committee of the Regions, on the Digital Education Action Plan, Bruksela 2018. Inne teksty, które mogą cię zainteresować Komunikacja w sieci – jak to zrobić? Jedno spojrzenie na technologię w szkole i domu Świat sztuki cyfrowej. Wycieczka po narzędziach Jaki udział w PKB Unii Europejskiej ma Polska? Która gospodarka jest wiodąca w Europie? W jakim stopniu nasza gospodarka rozwinęła się po wstąpieniu do Unii Europejskiej? Czy mamy szansę dogonić Europę? Na ile PKB na mieszkańca Polski odbiega od wskaźników innych państw europejskich? Produkt krajowy brutto (PKB) jest najczęściej stosowanym miernikiem kondycji gospodarki, a wskaźniki pochodne, takie jak PKB per capita (na głowę mieszkańca) w euro lub skorygowane o różnice w poziomach cen w PPS - są szeroko stosowane w celu porównania standardów lub rozbieżności w ramach Unii Europejskiej. Udział Polski i innych państw członkowskich w PKB Unii Europejskiej W 2019 r. produkt krajowy brutto Unii Europejskiej w cenach bieżących wyniósł 16 452 mld EUR. Polski PKB w tym samym roku wyniósł 529 mld EUR, czyli nasz udział w unijnym PKB stanowi 3,2%. Niemcy z PKB o wartości 3 435,2 mld EUR są bezdyskusyjnie wiodącą gospodarką w Unii Europejskiej, co stanowi ponad jedną piątą unijnego PKB (20,9%). Kolejne miejsce zajmuje Wielka Brytania z PKB niższym o blisko 1 000 mld. EUR, a jej udział wynosi (15,3%), PKB Francji to (14,7%), Włoch (10,9%), Hiszpanii (7,6%) i Holandii (4,9%). Ponad połowę unijnego PKB generują trzy państwa Niemcy, Wielka Brytania i Francja (51,0%). Na drugim biegunie jest 11 państw z produktem krajowym brutto, których udział w PKB UE jest niższy niż 1%. Najniższy PKB w Unii Europejskiej generuje Malta – 13,3 mld EUR, następnie Cypr – 21,9 mld. EUR, Estonia – 28,0 mld EUR, Łotwa – 30,5 mld EUR, Słowenia – 48,0 mld EUR, Litwa – 48,4 mld EUR, Chorwacja – 53,9 mld EUR, Bułgaria – 60,6 mld EUR, Luksemburg – 63,5 mld EUR, Słowacja – 94,2 mld EUR oraz Węgry – 143,8 mld EUR. Polska ze względu na wysokość wygenerowanego PKB w 2019r. była 7 państwem w Unii Europejskiej. Biorąc pod uwagę populację państw unijnych jesteśmy na 6 miejscu, a liczba mieszkańców Polski stanowi 7,5% mieszkańców UE. To pokazuje, że o ile wysokość PKB oddaje potencjał gospodarczy państwa to nie odzwierciedla zamożności jego mieszkańców. PKB Polski na tle państw członkowskich Unii Europejskiej w 2019r. w cenach rynkowych [mln. EUR] Udział państw członkowskich w PKB Unii Europejskiej w 2019r. (PKB w cenach rynkowych) [%] Które państwo UE rozwija się najszybciej – skumulowany wzrost PKB w latach 2004 - 2019 W 2004r. Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, razem z nami do unii przystąpiło jeszcze 9 innych państw. W 2007r. do grona państw członkowskich dołączyła Bułgaria i Rumunia, a w 2013r. Chorwacja. Dla światowej gospodarki tych kilkanaście ostatnich lat to czas globalnego kryzysu finansowego i gospodarczego, który doprowadził do poważnej recesji w UE, Japonii i Stanach Zjednoczonych w latach 2008-2009 i czas stopniowego wychodzenia z kryzysu. Polska była jedynym krajem w UE, który zanotował wzrost gospodarczy w roku 2009 (+2,8%). Gospodarki wszystkich pozostałych państw skurczyły się od -1,7 % w Norwegii do -14,8% na Litwie. Niemal równie wysoki spadek PKB zanotowała Estonia -14,4% i Łotwa -14,2%. Średnioroczny wzrost gospodarczy dla 28 państw UE w latach 2004 -2018 wynosił 1,4%, dla strefy euro był nieco niższy i wynosił 1,2%. W tym okresie skumulowany wzrost PKB dla UE 28 wyniósł 25,5%, a dla strefy euro (UE19) – 21,5%. Tylko 8 państw rozwijało się wolniej od średniej unijnej. Największy negatywny wpływ na rozwój całej unii miała Grecja, której gospodarka w latach 2004 – 2019 skurczyła się o 10,4%. Od 2008r Grecja tylko w roku 2014 oraz od 2017 i dwóch kolejnych latach, zanotowała dodatni wskaźnik wzrostu PKB. Grecja jest jedynym krajem ze skumulowanym ujemnym wzrostem gospodarczym w tym okresie. We wszystkich pozostałych krajach gospodarka wzrosła w różnym stopniu od 1,4% we Włoszech do 104,2% w Irlandii. Wśród państw z najwyższym wzrostem jest Malta – 92,4%, a na trzecim miejscu Polska, nasza gospodarka wzrosła w latach 2004 – 2019 o 88,6%. Polska jako jedyne państwo Unii Europejskiej co roku wykazywało wzrost PKB do roku poprzedniego. Średnioroczny wzrost PKB dla Polski w latach 2004 – 2019 to 4,1% (wzrost PKB kształtował się w przedziale od 1,4% w 2013r. do 7,0% w 2007r.). Wyższą średnią ma Malta 4,2% ( od -2,5% do 10,9%) a najwyższą Irlandia – 4,8%.Rozwój gospodarczy Irlandii wahał się w tym czasie od -5,1% do 25,2%. W 2019r. polska gospodarka wzrosła o 4,1% w stosunku do roku poprzedniego. Wyższym na tym samym poziomie może pochwalić się Rumunia 4,1%, a wyższy wzrost gospodarczy niż Polska zanotowała: Estonia 4,3%, Malta 4,7%, Węgry 4,9%, i Irlandia 5,5%. Wszystkie europejskie kraje w 2019r. miały dodatni wynik PKB. Najniższy wzrost wykazywały Włochy 0,3%, w następnej kolejności Niemcy 0,6%, Szwajcaria 0,9%, Finlandia 1,0% i po 1,2% Norwegia i Szwecja. Skumulowany wzrost PKB w latach 2004 -2019 [%] Wzrost PKB w Europie w 2019r. [%] Dystans w rozwoju gospodarczym - kiedy Polska dogoni Europę ? Aby ocenić standardy życia i zamożność społeczeństw, często używa się wskaźnika PKB per capita (na głowę mieszkańca), wskaźnik ten pozwala wyeliminować różnice w populacji poszczególnych państw. Średni PKB per capita w cenach bieżących w UE-28 w 2019r. wyniósł 32 tys. EUR, w strefie euro był wyższy bo wynosił 34,8 tys. EUR na mieszkańca. Najwyższy PKB na mieszkańca liczony w EUR osiągnął Luksemburg (102,2 tys. EUR), ponad trzykrotnie wyższy od średniej unijnej, którego produkt krajowy brutto w wysokości 63,5 mld EUR stanowi zaledwie 0,4% PKB Unii Europejskiej. PKB na mieszkańca Polski w 2019r. to 13,8 tys. EUR czyli 43,1% poziomu UE28. To pokazuje dystans dzielący nas od średniej unijnej, ale wskaźnik ten nie odzwierciedla do końca rzeczywistej sytuacji. Aby wyeliminować różnice w poziomach cen między krajami zamiast korzystać z rynkowych kursów wymiany walut, dla celów statystycznych stosuje się przeliczenie PKB w walutach krajowych na umowną jednostkę tzw. standard siły nabywczej (PPS) przy użyciu parytetów siły nabywczej (PPP) odzwierciedlający siłę nabywczą każdej waluty. Wskaźnik wolumenu PKB na mieszkańca w PPS jest wyrażony w stosunku do średniej dla UE-28 wynoszącej 100. Dane za 2019r. tak liczonego wskaźnika PKB per capita w PPS nie są jeszcze dostępne. W 2018r. PKB na mieszkańca Polski wg standardu siły nabywczej PPS to 21,8 tys. PPS co stanowi 70,4% poziomu UE28. Chociaż dane podawane w PPS powinny być z zasady wykorzystywane do porównań między krajami w danym roku, charakter zmian tych danych, odniesienie do poziomu średniej unijnej pokazuje wyrównywanie się standardów życia. W 2004r. w momencie wejścia do UE, polski PKB per capita w PPS stanowił 50,1% poziomu unijnego, czyli do 2018r. poprawił się o 20,3 punkty procentowe ( Nie był to najwyższy awans, swoją sytuację gospodarczą w większym stopniu poprawiły: Łotwa o 22,7 (z 45,9% do 68,6%), Estonia o 27,5 (54,0% do 81,5%), Rumunia o 31,3 (z 34,3% do 65,6%), Litwa o 31,3 (z 48,9% do 80,2%) oraz najbardziej Irlandia o 44,0% (z 145,3% do 189,3%). W okresie 2004 – 2018 nie wszystkim udało się poprawić wskaźniki, w 9 państwach zamożność społeczeństwa liczona PKB per capita w odniesieniu do średniej unijnej spadła. Najbardziej dotknęło to Greków gdzie PKB na mieszkańca w PPS spadł z poziomu 95,5% średniej UE28 w 2004r. do poziomu 67,9% w roku 2018, czyli o 27,6 Następne w kolejności, ale ze znacznie niższym spadkiem są Włochy – spadek o 14,5 (z 110,2% do 95,7%), Wielka Brytania o 14,1 (z 119,2% do 105,1%), Norwegia o 8,2 (z 159,5% do 151,3%), Cypr o 8,1 (z 97,3% do 89,2%), Hiszpania o 7,7 (z 98,4% do 90,7%), Finlandia o 6,3 (z 116,8% do 110,5%), Francja o 5,7 (z 109,5% do 103,8%), Szwecja o 5,6 (z 125,9% do 120,3%), Holandia o 4,2 (z 133% do 128,8%), Belgia o 4,1 (z 121% do 116,9%), Portugalia o 3,8 (z 80,6% do 76,8%), PKB per capita w Polsce na poziomie 70,4% poziomu UE28 pokazuje dystans dzielący nas od Europy, ale tu należy pamiętać że jest to odniesienie do średniej na którą składa się wynik Polski, Rumunii ale też Szwajcarii i Luksemburga oraz o różnicach w zamożności mieszkańców poszczególnych państw. Czy i kiedy dogonimy Europę? Średnie tempo zbliżania się PKB per capita Polski do średniej UE w latach 2004 -2018 wynosi 1,5 rocznie czyli biorąc pod uwagę dzielący nas dystans do średniej unijnej potrzebujemy na to ok. 20 lat. Gdyby to było takie proste... Analizując dłuższy przedział czasowy 1995 - 2018 średnie tempo zbliżania się do średniej unijnej wynosi 1,2 rocznie. Ale jest to średnia ze wszystkimi wadami tego wskaźnika. W analizowanym okresie nie znalazło się ani jedno państwo, którego wsk. PKB per capita w odniesieniu do średniej unijnej wzrastałby w każdym roku. W latach 1995 -2018 (czyli 24 lata) PKB na mieszkańca w PPS w odniesieniu do średniej UE wzrastał rocznie w Irlandii o 3,5 na Litwie 2 w Luksemburgu 1,7 w Polsce 1,2 na Węgrzech 0,8 w Czechach 0,6 a w innych krajach spadał np. w Wielkiej Brytanii o 0,3 rocznie, w Niemczech o 0,4 Grecji o 0,7 a we Włoszech spadek wynosił 1,2 rocznie. PKB na mieszkańca w cenach bieżących w EUR w odniesieniu do średniej unijnej w 2019r. [%] PKB na mieszkańca w PPS w odniesieniu do średniej unijnej [%] PKB na mieszkańca w PPS w odniesieniu do średniej unijnej w Polsce [%] PKB na mieszkańca w cenach bieżących w EUR w Polsce i UE. [EUR] źródło: opracowanie własne na podstawie danych Eurostat Dziedzina nauki, która zajmuje się badaniem i opisywaniem ludności świata pod względem liczebności, rozmieszczenia, struktury wieku i płci, migracji oraz innych cech, to geografia ludności. Obecna POPULACJA ŚWIATA – NA ŻYWO; Kraje europejskie według liczby ludności (2021); Liczba ludności świata wynosi ponad 7,9 mld, a Europy ok. 748 mln. Według prognoz demograficznych w 2025 r. na świecie będzie żyło ok. 8 mld ludzi. Pod względem liczby ludności Polska, licząca 38,1 mln mieszkańców, zajmuje 35. miejsce na świecie i 8. w Europie. Transport i logistyka są jedną z ważniejszych branż, która ma istotny wkład w rozwój polskiej gospodarki. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że w sposób oczywisty przewoźnicy wspomagają działanie przemysłu i sektora produkcyjnego, ale jako prężnie działająca gałąź wytwarzają także niemałą część Produktu Krajowego Brutto. Należy przy tym zaznaczyć, że przedsiębiorcy z sektora TSL dobrze radzą sobie również na rynku unijnym – w niektórych kategoriach są bezsprzecznymi liderami. Jednak dynamiczny rozwój branży, który mogliśmy obserwować w ostatnich latach, w przyszłości zależał będzie od tego, czy polscy przewoźnicy i logistycy złapią w żagle wiatr technologicznych zmian. Ile daje gospodarce sektor TSL, najlepiej pokazują dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące PKB. Z ostatnich pełnych danych GUS dotyczących PKB – za 2017 r. – wynika, że sektor ,,transport i gospodarka magazynowa” wypracował 5,8 proc. PKB. W 2017 r. było to 115,3 mld zł. Warto zauważyć, że wynik ten był drugim pod względem wielkości w skomasowanym sektorze usług (większy udział w PKB – 15,7 proc. uzyskał segment „handel; naprawa pojazdów samochodowych”). Z szacunkowych danych za ubiegły rok wynika, że PKB Polski wzrósł o 5,1 proc. Tempo wzrostu w sektorze ,,transport i gospodarka magazynowa” było wyższe i wyniosło 9,2 proc. (wobec 7,2 proc. w 2017 r.). Kolejne lata nie będą już prawdopodobnie tak dobre, na co wskazują prognozy różnych instytucji ( Komisji Europejskiej, OECD, NBP). W 2019 r. PKB spadnie prawdopodobnie poniżej 5 proc. Dla transportu, który jest dziedziną usługową w stosunku do przemysłu, budownictwa i handlu, zwiastuje to nadejście spowolnienia. Także w Europie widać już od pewnego czasu oznaki hamowania gospodarki. Dla Polski szczególnie ważna jest sytuacja w Niemczech, gdzie niestety indeksy koniunktury od dłuższego czasu notują spadki. Dla polskich firm, także transportowych i logistycznych stan gospodarki naszych zachodnich sąsiadów jest o tyle ważny, że to nasi główni partnerzy handlowi (według GUS, w 2018 r. towary sprzedane do Niemiec stanowiły 28,2 proc. polskiego eksportu). SEKTOR WOZI CORAZ WIĘCEJ Popatrzmy zatem na liczby opisujące polski sektor TSL. Z raportu GUS na temat transportu w 2018 r. wynika, że nastąpił wzrost przewozów wszystkimi rodzajami transportu poza śródlądowym wodnym (w porównaniu do 2017 r.). W sumie w 2018 r. przewieziono 2,191 mld ton (wzrost o 6,8 proc. w stosunku do 2017 r.). Transport samochodowy miał, podobnie jak w poprzednich latach, największy udział – 1,873 mld ton (wzrost o 7,2 proc.). Koleje, drugie pod względem udziału, odnotowały wynik na poziomie 249,2 mln t (wzrost o 4,1 proc.). W przeliczeniu na tonokilometry cały sektor transportu uzyskał w 2018 r. wyniko 7,4 proc. lepszy niż rok wcześniej. Także i w tym ujęciu dominował transport samochodowy, który urósł o 8,4 proc. Przewozy ładunków (w milionach tonokilometrów) Analizując rynek transportowy pod kątem kierunków w jakich realizowane są zlecenia, w 2018 r. w transporcie samochodowym dominowały przewozy krajowe (80,8 proc.), podobnie zresztą jak na kolei (66,8 proc.). Transport samochodowy – przewozy ładunków według kierunku ( w tys. ton, dane częściowo szacunkowe) Polscy przewoźnicy wypadają również imponująco na tle innych krajów Unii Europejskiej. Rzut oka na ostatnie dane Eurostatu, dotyczące 2018r. pokazuje, że ponad jedną piątą międzynarodowych przewozów drogowych w Unii Europejskiej zrealizowali Polacy. Pod tym względem nie mamy sobie równych w całej Wspólnocie. Jesteśmy nie tylko liderem zestawienia pod względem wolumenu transportu międzynarodowego, ale jeśli porównamy kolejne dwa kraje w zestawieniu – Holandię i Niemcy, to ich łączny wynik jest mniejszy niż udział polskich transportowców. Cały wolumen przewiezionych ładunków na unijnym rynku wyniósł w 2018r. 1,175 mld ton (dane z 28 krajów UE). Polacy mieli największy udział w wypracowaniu tego wyniku – 22,6 proc. transportów międzynarodowych (266,7 mln t). Na drugim miejscu uplasowała się Holandia, która uzyskała wynik o połowę mniejszy – 132,5 mln t. Wolumen transportu międzynarodowego (w tonach) Warto w tym miejscu wspomnieć, że polskie firmy transportowe od 2012 r. są nieprzerwanie na pierwszym miejscu pod względem liczby przewiezionych ton ładunków w transporcie międzynarodowym. Silną pozycję Polaków w transporcie międzynarodowym potwierdzają także dane z Niemiec. Z raportu Federalnego Urzędu Transportu Towarowego (BAG) wynika, że w 2018 r. pod względem udziału zagranicznych ciężarówek jeżdżących po niemieckich drogach, liderem byli polscy przewoźnicy. Wszystkie ciężarówki zarejestrowane poza Niemcami pokonały w ubiegłym roku 15,7 mld km (14,8 mld km po autostradach). Trucki z Polski przejechały po płatnych drogach u naszych zachodnich sąsiadów 6,1 mld km, co stanowi 16,2 proc. wszystkich kilometrów przejechanych po trasach objętych mytem. Przewoźnicy z Polski są zarazem liderem pod względem kabotażu na terenie Niemiec. Jak wynika z danych BAG, w 2017 r. polskie ciężarówki wykonały 64,3 proc. operacji kabotażowych. Dało to pracę przewozową na poziomie 13,1 mld tonokilometrów. Będąc szóstym pod względem liczby ludności państwem Unii Europejskiej, Polska jest nie tylko atrakcyjnym rynkiem dla producentów i handlowców. Z uwagi na położenie – jako graniczny kraj Wspólnoty, stanowimy naturalną bramę i bazę do ekspansji na rynki wschodnie: Białorusi, Rosji i Ukrainy, a także krajów Azji Centralnej (Kazachstanu, Chin). To jeden z powodów, dla których w naszym kraju od ponad dekady dynamicznie rozwija się rynek powierzchni magazynowych i logistycznych. W 2008 r. było w Polsce5,1 mln mkw magazynów, a na koniec I półrocza 2019 r. – 16,89 mln mkw. To oznacza, że przez 10 lat potroiła się – i to z naddatkiem – podaż powierzchni magazynowej. W budowie jest obecnie około 70 nowych projektów, które po sfinalizowaniu inwestycji zwiększą powierzchnię magazynów o kolejne 2,24 mln mkw. Co istotne, budowane w Polsce obiekty logistyczne są coraz bardziej zróżnicowane pod względem charakteru i funkcji. O ile przed dekadą dominowały inwestycje typu big-box przy głównych węzłach drogowych, uzupełnione obiektami typu Small Business Units na rynku warszawskim, to obecnie oprócz tradycyjnych parków logistycznych powstają magazyny miejskie, inwestycje typu cross-dock oraz BTS. Magazyny w naszym kraju są ponadto atrakcyjnie pod względem kosztów wynajmu, zwłaszcza w porównaniu z naszym sąsiadem z zachodu. – W rejonie głównych ośrodków logistycznych w Niemczech czynsze wynoszą od około 4,70 do 7 euro za mkw miesięcznie. To o 50-80 proc. więcej od stawek bazowych czynszów na głównych rynkach w Polsce – podaje Cushman & Wakefield w raporcie „Marketbeat – rynek magazynowyw Polsce” dotyczącym I półrocza 2019 r. Najwyższe stawki czynszów bazowych niezmiennie dotyczą rynku Warszawa-miasto (między 4,80 a 5,25 euro za mkw miesięcznie). Trzeba się jednak liczyć z tym, że właściciele obiektów magazynowych będą podnosić stawki najmu. Zdaniem autorów raportu, perspektywy rozwoju rynku magazynowego w naszym kraju są nadal korzystne. W nadchodzących latach aktywność deweloperów będzie obejmować w większym zakresie miasta średniej wielkości i rejony, które do tej pory nie funkcjonowały na logistycznej mapie. Wraz z rozbudową infrastruktury transportowej ich pozycja będzie rosła, również ze względu na malejącą dostępność wykwalifikowanych kadr w dużych aglomeracjach. W PRZYSZŁOŚCI NIE BĘDZIE ŁATWO O DYNAMICZNE WZROSTY – Chociaż prognozy globalne mówią o wzroście zapotrzebowania na transport, to dające o sobie znać spowolnienie gospodarcze oraz inne czynniki o charakterze międzynarodowym, jak np. Brexit, wojny celne oraz zmiany w unijnym prawie, mogą wpłynąć na słabszą dynamikę wzrostów polskim sektorze TSL. W ujęciu krótkoterminowym, do 2022 r. prognozowany wzrost gospodarczy i atrakcyjność inwestycyjna Polski przełożą się na całkowity wzrost tonażu obsługiwanego przez sektor transportu na terenie kraju o 22,8 proc. – szacują autorzy analizy „Transport przyszłości. Raport o perspektywach rozwoju transportu drogowego w latach 2020-2030”, przygotowanej przez firmę doradczą PwC we współpracy ze Związkiem Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”. To przełoży się na średnioroczny wzrost na poziomie 5,3 proc. I choć dynamika wolumenów ładunków przewożonych przez polskich przewoźników będzie w tym czasie dodatnia, to zacznie zwalniać w porównaniu z dotychczasową. Nie obejdzie się też bez wzrostu kosztów. Eksperci z PwC oceniają, że do 2021 r. koszty działania branży TSL wzrosną od 7 do 15 proc. Przedsiębiorcy będą musieli przełożyć to na ceny frachtów, które mogą podnieść się o 3-5 proc. w ciągu najbliższych dwóch lat. Z początkiem kolejnej dekady możliwe jest również znaczne przesunięcie popytu w stronę usług krajowych. Eksperci zwracają uwagę, że zmniejszenie pracy przewozowej w usługach transportu międzynarodowego, np. o 20 proc., oznaczałoby zmniejszenie całkowitej pracy przewozowej realizowanej przez polskich przewoźników o blisko 13 proc. Taki scenariusz jest możliwy np. wtedy, gdy w UE zaczną obowiązywać przepisy Pakietu Mobilności, którego projekt jest na końcowym etapie ścieżki legislacyjnej. Gdyby zawarty w nim zbiór regulacji odnoszący się do transportu drogowego wszedł w życie, konsekwencjami byłoby zwiększenie kosztów sieci transportowych, spadek przychodów związany z ograniczeniem dostępu do rynku oraz przesunięcie usług polskich przewoźników z rynków Wspólnoty na rynek krajowy. Należy przy tym pamiętać, że praca przewozowa realizowana przez polskich przedsiębiorców w przewozach zagranicznych stanowi aż 64 proc. ich całkowitej pracy przewozowej. Niekorzystne zmiany w prawie stanowią więc poważne zagrożenie dla dużej części sektora transportowego. Nieco dalszą perspektywę tego, jak może rozwijać się sektor transportowyw Polsce przedstawia przyjęta przez rząd 24 września 2019 r. „Strategia Zrównoważonego Rozwoju Transportu do 2030 roku”. Dokument ten opisuje główne cele, jakie na poziomie państwa mają zostać zrealizowane, po to, by zwiększyć dostępność transportową kraju oraz poprawić bezpieczeństwo uczestników ruchu i efektywność sektora. Rząd zakłada budowę „zintegrowanej i wzajemnie powiązanej sieci transportowej służącej konkurencyjnej gospodarce” oraz poprawę „sposobu organizacji i zarządzania systemem transportowym”. Ma to nastąpić np. przez nadrobienie zaniedbań z przeszłości (głównie infrastrukturalnych) oraz wpisanie się w nowe trendy technologiczne i gospodarcze występujące w Europie i na świecie. Wszystko to powinno być realizowane etapowo do 2030 r., by ostatecznie zapewnić zrównoważony rozwój poszczególnych gałęzi transportu oraz poprawić warunki świadczenia usług przewozu towarów i pasażerów. W „Strategii Zrównoważonego Rozwoju Transportu do 2030 roku” zawarta została także prognoza rozwoju sektora, opracowana przy założeniu, że procesy transportowe w Polsce są przewidywalne, czyli, że ich stan można określić na podstawie dotychczasowych tendencji i przyszłych czynników o wysokim stopniu prawdopodobieństwa. Zawiera zarówno pesymistyczny, jak i optymistyczny scenariusz rozwoju branży w następnej dekadzie, przy czym za rok bazowy wzięto 2015 r. Co ważne, prognoza nie uwzględnia projektów, które mogą mieć przełomowy wpływ na sytuację sektora (np. Centralny Port Komunikacyjny i związana z nim przebudowa infrastruktury kolejowej; ewentualna rozbudowa w Polsce połączeń w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku wraz z budową hubu towarowego dla lądowych przewozów Europa-Azja). Jako czynniki, które będą determinować zapotrzebowanie na transport do 2030 r., autorzy „Strategii” wskazali • wielkość PKB, produkcję dóbr w poszczególnych działach gospodarki, wymianę z zagranicą; • zmiany technologiczne (materiałochłonność, energochłonność); • zmiany demograficzne (liczbę ludności, jej strukturę, aktywność zawodową); • zasoby gospodarstw domowych (dochody, konsumpcję, wyposażenie w środki transportu); • wielkość podaży usług, jakość usług transportowych, modernizację infrastruktury. Wielkość popytu na transport ładunków będzie pochodną przyszłej wielkości produkcji w poszczególnych działach gospodarki. W „Strategii” czytamy, że głównym generatorami popytu będą produkcja rzeczowa (zwłaszcza przemysł wydobywczy) oraz wy miana międzynarodowa. Sumaryczna wielkość wolumenu popytu na transport ładunków (przewoźnicy polscy i zagraniczni) wyrażona w tonach w latach 2015-2030 w drogowym transporcie lądowym wzrośnie z 1 550 mln ton do 1 746 – 1 995 mln ton (minimum – maksimum). W ujęciu pracy przewozowej, w tej gałęzi transportu spodziewany jest wzrostz 319 mld tonokilometrów do 416 – 477 mld tkm. Prognozowany (min/max) wolumen całkowitego zapotrzebowania na transport ładunków w ujęciu gałęziowym (realizowanego przez przewoźników polskich i zagranicznych, w mln ton) Najszybciej będą rosły przewozy lotnicze (4,9 – 7,1 proc. rocznie – wzrost wolumenu ton ładunków). Natomiast tempo wzrostu przewozów kolejowych wyniesie 0,8 – 1,5 proc., a drogowych 0,8 – 1,6 proc. Prognozowana (min/max) praca przewozowa w poszczególnych gałęziach transportu (mld tkm) Prognoza szacuje też, że do 2030 r. całkowita praca przewozowa w poszczególnych gałęziach zmieni się w przedziałach: • w drogowym o 30 – 49 proc. • w kolejowym o 19 – 33 proc. • w morskim o 48 – 81 proc. • w lotniczym o 111 – 188 proc. Wyliczenia zakładają wzrost przeładunków w polskich portach morskich do 95 – 116 mln ton w 2030 r. Kontenery duże, będą stanowiły ok. 25 – 31 mln ton. Podobnie – większej liczby przeładunków oczekuje się w portach lotniczych, przez które w 2030 r. ma przechodzić około 213 – 289 tys. ton. Biorąc pod uwagę wszystkie dające się określić warunki wpływające na transport, można przyjąć, że w 2030 r. sumaryczny wolumen transportu ładunków (łącznie z transportem morskim) zwiększy się do 2 168 – 2 432 mln ton, tj. o 13 – 27 proc. Z kolei wielkość pracy przewozowej w tym czasie osiągnie pułap 738 – 862 mld tkm (wzrost o 34 – 56 proc.). Według autorów „Strategii” prognoza zapotrzebowania na transport w Polsce pokazuje też skalę koniecznych inwestycji w infrastrukturę. Sieć dróg w kraju przyjmuje ruch ok. 20,8 mln pojazdów silnikowych, w tym 2,2 mln polskich samochodów ciężarowych (w tym 247 tys. ciągników siodłowych) i około 0,5 mln zagranicznych trucków (całkowita liczba samochodów ciężarowych – łącznie z ciężarowo-osobowymi – przekroczyła 3,2 mln sztuk). Aktualna koncepcja rozwoju sieci autostrad i dróg ekspresowych zakłada, że osiągną one około 7850 km (2100 km autostrad i około 5750 km dróg ekspresowych). Powyższy tekst pochodzi z raportu „Rewolucja Technologiczna. Kierunki rozwoju branży TSL.” ›Jak silna jest polska armia? Tak wypadamy na tle państw 16:12Wyprzedzamy między innymi BiałoruśŹródło zdjęć: © East News | Marek MaliszewskiOpublikowano najnowszy raport Global Firepower prezentujący potencjał militarny państw świata. Oprócz globalnego rankingu, przygotowano zestawienia dla poszczególnych kontynentów, oraz przedstawiono dane dotyczące konkretnych typów broni. Jak na tym tle wypada Polska?Ranking Global Firepower powstał w oparciu o ponad 50 różnych czynników. Autorzy analizy uwzględnili potęgę militarną danych państw, środki finansowe przeznaczane na rozwój armii oraz technologie wojskowe, infrastrukturę oraz położenie oparciu o te składowe Polska zajęła w światowym rankingu, obejmującym 140 państw, 23. miejsce. To o dwie lokaty niżej niż rok wcześniej, ale biorąc pod uwagę wyniki z ostatnich lat można uznać, że pozycja naszego kraju w zestawieniu Global Firepower jest stabilna. Polska na tle państw europejskichInaczej przedstawia się sytuacja w rankingu sił militarnych Europy, w którym uwzględniono 35 państw. W zestawieniu pominięto Rosję oraz państwa, które nie posiadają sił zbrojnych lub stałej standardowej armii (nie zobaczymy więc w nim Watykanu, Andory czy Islandii).Jak na tym tle wypada Polska? Według Global Firepower zajmujemy szóstą lokatę, wyprzedając Ukrainę, Grecję, Szwajcarię, Szwecję i Białoruś. Trzy pierwsze miejsca przypadają Francji, Zjednoczonemu Królestwu i Włochom. Wyprzedzają nas także Niemcy (4. pozycja) i Hiszpania (5. pozycja).Polska zajmuje ponadto 24. miejsce w globalnym rankingu dot. posiadanych czołgów. Pod względem potencjału sił powietrznych znajdujemy się natomiast na 26. pozycji na zwraca jednak uwagę, że w przeszłości niektóre państwa kwestionowały wyniki rankingu. Zdarzało się, że część danych była nieaktualna lub pojawiały się wątpliwości co do ich według globalnego zestawienia z 2019 r. nasze państwo miało posiadać na uzbrojeniu 90 myśliwców oraz drugie tyle samolotów uderzeniowych. Szybko okazało się, że są to dane sprzed lat. Mimo zdarzających się błędów ranking Global Firepower jest powszechnie uznawany za prestiżowy ze względu na swoją automatyczny z II wojny światowej. Niezwykłe znalezisko w lesie w Dolnośląskim

polska na tle europy